Szczecin, 30 grudnia 2025
Blaski i cienie branży wiatrowej. Prawdziwe historie ukryte za szumem turbin wiatrowych
Branża energetyki wiatrowej, choć kojarzona z nowoczesnością i dobrą płacą, niestety skrywa drugie dno. “Młodzi, zdrowi technicy po miesiącu rezygnowali, bo okazało się, że jest im za ciężko, że wysiadają plecy, że nie są przyzwyczajeni do takiego trybu pracy. Niektórych zabijała tęsknota za rodziną. Jest dużo takich rzeczy, o których nie myśli się" - mówi w podcaście Anna Łukomska-Mocydlarz, dla wielu legenda "wiatrówki".
Rozmowa powstała w ramach projektu WindFlow i portalu Dolina OZE, który chce pokazywać branżę wiatrową bez filtrów, mówić o plusach, minusach, pieniądzach, rozłące i realiach, o których rzadko mówi się głośno.
Gościem pierwszego odcinka podcastu o branży wiatrowej jest Anna Łukomska-Mocydlarz, znana w środowisku techników jako „Ciocia Ania” za swoje zaangażowanie i pomoc. Osoba o bogatym doświadczeniu, która pracuje w sektorze wiatrowym od 16 lat. Przez wiele lat pracowała w firmie FairWind, gdzie między innymi tworzyła od podstaw dział Resource Planning. Aktualnie zatrudniona jest w spółce Navitas Renewables Poland. W rozmowie z Grzegorzem Piepke szczerze dzieli się niecukierkową wizją pracy w branży wiatrowej.
Blaski – Co przyciąga i buduje sektor wiatrowy?
Dla osób, które nie odnajdują się w rutynowej pracy biurowej, branża wiatrowa jest bardzo atrakcyjna i oferuje ciągłe wyzwania. Każdy projekt jest inny. Niespodziewane sytuacje – opóźnienia, wysoka adrenalina, zmiany grafików – wymagają ciągłego podejmowania decyzji.
Bardzo często nazywałam tą moją pracę takim układaniem puzli. Ponieważ musiałam stworzyć team, musiałam dobrać odpowiednie kompetencje, zaplanować szkolenia, stworzyć to wszystko. I jak już się wydawało, że jest super, osiągnęłam ten swój cel, dostawałam informację, że projekt jest opóźniony, że ktoś wypadł, że są opóźnienia z dostawami. Niejednokrotnie były sytuacje mocno stresowe, natomiast takie napędzające do działania i wiedziałam, że jeżeli uda się, to będę z tego bardzo zadowolona – opowiada Anna Łukomska-Mocydlarz
Ten brak monotonii i poczucie, że „moja praca ma sens, że wpływa na efekt końcowy” są dla wielu kluczowym motorem napędowym w tej branży.
W rozmowie “Ciocia Ania” wspomina m.in początki rozwoju firm wiatrowych w Polsce, kiedy struktury były dopiero budowane i panowała wyjątkowa mobilizacja. W obliczu problemów załoga działała błyskawicznie i bez pytania o zakres obowiązków. Panowała mentalność: „wszyscy stawali na wysokości zadania”, dążąc do wspólnego celu – dostarczenia projektu.
Łukomska-Mocydlarz opowiada także o stworzeniu i rozwoju Resource Planning w FairWind, który określa jako „moje dziecko” i „serce tej firmy”. Jest ono dla niej źródłem wielkiej satysfakcji. To poczucie bycia częścią wielkiej machiny, która zbudowała “potwora” branżowego, daje poczucie misji i dumy z pozostawionego dziedzictwa.
Jej rola łącznika między biurem a technikami, czyli bycie „Ciocią Anią”, oznaczała realne wsparcie, pomoc w dokumentach i planowaniu wyjazdów. To budowało wzajemne zaufanie i sprawiało, że technicy czuli, że ich problemy są faktycznie rozwiązywane.
Cienie – Wyzwania i koszty pracy w branży wiatrowej
Wbrew powszechnej opinii o łatwym zarobku, praca technika jest wymagająca fizycznie i psychicznie. Młodzi i zdrowi technicy potrafili rezygnować po miesiącu, nie wytrzymując tempa pracy i tęsknoty za rodziną. Obciążenie fizyczne, wysiadające plecy i ciągła presja są na porządku dziennym.
Największym problemem dla techników są nieregularne wyjazdy (2, 6, a nawet 10 tygodni), co uniemożliwia zaplanowanie czegokolwiek nawet wizyty u lekarza. „Cała logistyka domowa… spada na tą drugą stronę” – partnerkę, która musi sama organizować codzienne życie. Trudności te są szczególnie dotkliwe w przypadku, gdy się posiada małe dzieci.
Po stronie biurowej wyzwaniem bywał nadmiar pracy, wynikający z konieczności dopinania wieli spraw na raz np. spotkań z Team Leaderami o godz. 21. Punktem zwrotnym w życiu zawodowym Anny Łukomskiej-Mocydlarz była sytuacja z synem, która uświadomiła jej konieczność przewartościowania życia i oddzielenia pracy od domu.
Zbliżał się Dzień Matki w przedszkolu i dzieci zostały zapytane przez panie z czym kojarzy się mama. Jakaś Marysia mówiła, że mama gotuje mi pyszne obiadki, jakaś inna dziewczynka czy chłopczyk powiedzieli, że mamusia czyta mi bajki, że się ze mną bawi. A wiesz co odpowiedział mój Filip? Mama kojarzy mi się z komputerem i telefonem. I to był taki moment, który mnie wbił w krzesło – wspomina w rozmowie Anna Łukomska-Mocydlarz
Kwestia bezpieczeństwa jest jedną z ważniejszych kwestii w branży wiatrowej. Mimo restrykcyjnych procedur, wypadki niestety się zdarzają, a ich główną przyczyną jest niestety „rutyna” – przekonanie techników, że „to już tyle razy zrobiłem w taki sposób”. Jak wspomina Anna Łukomska-Mocydlarz, świadomość bezpieczeństwa włącza się najczęściej dopiero w obliczu wypadku.
Aktualnie sektor stoi przed wyzwaniem braku rąk do pracy. „Taśma produkcyjna z napisem technik, dobry technik turbinowy, trochę powoli zaczyna nie wyrabiać.” To zmusza działy planowania do ciągłego żonglowania kompetencjami, stawkami godzinowymi, narodowościami i – co najważniejsze – relacjami społecznymi, by odpowiednio dobrać załogi projektowe. To jest duże wyzwanie.
Branża wiatrowa to sektor dla ludzi z jasno określonym celem, wytrzymałych psychicznie i fizycznie, oraz dla tych, którzy potrafią zarządzać ludźmi, dbając o bezpieczeństwo i relacje. Wymaga to ogromnego zaangażowania, często kosztem życia rodzinnego, co jest największym cieniem pracy w tej dynamicznej i rozwijającej się dziedzinie.
Całą rozmową Grzegorza Piepke z Anną Łukomską-Mocydlarz zobacz TUTAJ
Opracowanie Tomasz Klek
Popularne artykuły
ostatnio dodane
kontakt
Dolina OZE
telefon: 732722915
mail: kontakt@dolinaoze.pl
